Idealny w sypialni odc. 4

Zastanawiam się od czego zacząć. Pisząc ten post właśnie siedzę na swoim fancy balkonie, w blasku niedzielnego słońca, pośród aromatu świeżo zaparzonej mocnej, czarnej. A w uszach rozbrzmiewa mi „Darkside” Alana Walkera. Brakuje tylko słodkiego, ale chwilowo odpuściłam, bo robię się coraz szersza 😛 Aj… zapomniałam! Znów odleciałam i zapomniałam, że dziś przecież zwykły, szary, roboczy wtorek… A zatem, może go nieco pokolorować? Podrasować? Chodźcie więc za mną, do idealnej sypialni z mężczyzną idealnym 😉

Obrazek pochodzi ze strony wallpaperswide.com

Zastanawiał się ktoś z Was w ogóle, dlaczego główna bohaterka ma imię Izabella? Albo skąd się wzięło jej nazwisko – Strumieniecka? Brzmi dość zacnie, nieprawdaż? Chyba trochę do niej nie pasuje. Patrząc na jej – jak już to ostatnio określiłam – ciepłokluchowy charakter, to faktycznie nie bardzo. Ale jej imię i nazwisko to nie przypadek i ma dość długą historię.

A na imię jej było Odeta

Parę lat temu – noo może więcej – stworzyłam bloga. Miał on być zwykłym, obyczajowym blogiem, przedstawiającym ciekawostki z codziennego życia. Głównie mojego, ale – jak to ja – nie mogłam tak wprost. I co ważniejsze – miał to być blog, w którym opisywana rzeczywistość jawiłaby się w różowych barwach ze sporą dawką humoru. Taki wiecie – cukierkowy, optymistyczny, no po prostu wesoły. Nazwałam go „Bzdety z życia Odety” i jak można się domyślić w centrum wydarzeń znajdowała się owa Odeta. Młode dziewczę, trochę naiwne, ale pełne nadziei na wszystko, co niemożliwe i myślące, że ma w sobie moc zarażania optymizmem. Młode dziewczę, które uczyło się życia na własnych błędach i potrafiące być dumne z ugotowania przez siebie pierwszej pomidorówki na kościach. I inne, takie tam bzdety.

Między innymi także jej rozterki sercowe po rozstaniu, które chyba nie do końca sama przyjęła do serca. Albo serce nie godziło się z rozumem, co jest powszechnym zjawiskiem, tylko, że nasza młoda Odeta jeszcze o tym nie wiedziała. Ale do rzeczy. Narratorką Odety i jednocześnie jej głosem rozsądku była już całkiem poważna kobieta. Pani inżynier i w ogóle – pełen fason. Kobieta dużo od niej starsza, wiedząca czego chce. Typ takiej pani dyrektor – staranna fryzura, gdzie żaden kosmyk nie ma prawa odejść na bok, elegancka garsonka, szpilki z odpowiednią wytłaczanką na boku oraz nominałem na kartonie. Słowem – kwintesencja klasy i mądrości. Może taki jej duchowy przewodnik?

Umarła Odeta, niech żyje Izabella… czy na odwrót?

Ta pani właśnie miała na nazwisko Izabella Strumieniecka. Zaimponowała mi na tyle, że postanowiłam uhonorować jej osobę dając jej rolę głównej bohaterki. Chociaż to chyba słabe uhonorowanie, ponieważ nasza powieściowa Iza w niczym nie przypomina tamtej. Ale i to był celowy zabieg. Blog „Bzdety z życia Odety” trwał bardzo krótko, bo ja nie potrafię pisać tak optymistycznie. Zresztą, takie pisanie to zwykłe bajanie. Życie nie jest ani słodkie ani kolorowe. Nie jest też złe. To wszystko się przenika, czasem tworząc szaloną sinusoidę. Nie jest jednorodne ale to chyba jego największa zaleta. Na samym cukrze nie pojedziemy. Tak, jak i na samym chlebie. I ja po prostu nie potrafię aż tak cukrzyć. Nawet jeśli wcześniej naładuję się ciastkiem i poprawię cukierkami.

„Bzdety” upadły, a naszą sztywną panią dyrektor Izabellę musiałam odmienić. Trochę ją zepchnęłam z piedestału, zaraziłam odetową naiwnością, dorzuciłam nić pająka i czarci pazur, no i tak oto, z morskiej piany, powstała przyszła kochanica Olafa 😉

Ile jest mnie w głównej bohaterce?

To pytanie padło na moim premierowym spotkaniu autorskim w Gdańsku. Wówczas odpowiedziałam bardzo oględnie, że dużo. Hm, no cóż. Może tak na tym poprzestanę? Tak, dużo, bo to moje dziecko przecież 😉

Dziękuję za uwagę i zapraszam za tydzień!

#idealnywsypialni #panidealny #powieść #oficynka #kulisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *