Idealny w sypialni odc. 3

Czas na kolejną historyjkę zza kulis. Zdecydowałam potrzymać Was jeszcze trochę w niepewności odnośnie tajemniczego fragmentu, o którym pisałam ostatnio 😉 Nim dojdę do tego odcinka, najpierw kilka innych, równie intrygujących ciekawostek. I tak – dziś będzie o pierwowzorach Olafa i Konrada.

Obrazek pochodzi ze strony: deviantart.com

Jak wiadomo, są to postaci skrajnie różne. Jak ogień i woda. Jak anioł i diabeł. Dochodzą do mnie różne głosy i insynuacje odnośnie podejrzeń, co do konkretnych osób w moim życiu, na których się wzorowałam, by wykreować tych dwóch panów – idealnego i nieidealnego. Utnę je zatem krótko, tu i teraz – Olaf to żaden z moich szefów, a Konrad to nie mój mąż.

I właściwie mogłabym na tym zakończyć 🙂 Ale…

Nie zakończę!

By stworzyć Olafa, czyli mężczyznę, jak z marzeń, musiałam poczynić mieszankę składającą się wyłącznie z najlepszych cech, na jakie w ogóle stać przedstawicieli płci brzydszej. Wiem – Olaf i tak ma swoje za uszami, ale no cóż rzec – faceci… Co za tym idzie, to postać, na którą składały się miliony 😉 Dobra, może nie miliony, ale na pewno wielu. Wielu spośród zarówno moich bliskich, jak i dalszych. Nigdy nie miałam szefa, który był takim szefem, jak Olaf (i może z tego powodu tak często zmieniam pracę :P). Być może, któryś z nich jedynie wyglądał tak, jak on – tak, to nawet możliwe. Być może bardzo chciałam mieć takiego szefa, no bo któż nie marzy, by mieć idealną pracę i idealnego szefa?

A być może Olaf to nikt inny, jak nawiązanie do mojego wielkiego idola z czasów wczesnej młodości (żeby nie napisać „dzieciństwa”) – norweskiego skoczka narciarskiego Sigurda Pettersena? Oj, to jeszcze bardziej możliwe. W końcu, być może Olaf to po prostu mój mąż? Tak po prostu – najlogiczniej, jak to tylko możliwe 😉

No to kto tu jest kim w końcu?

Jeśli natomiast chodzi o Konrada – nic prostszego. Totalne przeciwieństwo Olafa. Musiał takim być, aby ta dobrotliwa, ciepła klucha Izka odważyła się wznieść na szczyt szaleństwa i zepsucia moralnego, jakim jest zdrada i romans w pracy. Czyje cechy ma Konrad? Wszystkich ludzi, którzy wyrządzili mi w życiu krzywdę. Nie tylko mężczyzn – także i kobiet. Jest mieszanką wybuchową, charakterem czarnym do granic czerni. Być może tym złym szefem? Być może kolegą z klasy, który wylewał na mnie wiadro przezwisk? Być może zawistną koleżanką? A może moim własnym mężem, kiedy puściły mu nerwy (przy mnie to nawet nietrudne – powinnam mu wypłacać szkodliwe :P)? Albo… albo jest zwykłym wytworem mojej niezrównoważonej wyobraźni napędzanej kawą i słodkim 😉

Tak, jak i Olaf.

Są siebie warci. I kto dotrwał do końca, ten wie, co mam na myśli. Ok, dość blubrów – czas na poważne wyjaśnienie tematu. 

Niniejszym oświadczam, że wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń przedstawionych w książce pt. „Pan idealny” jest przypadkowe. Dziękuję za uwagę!

#idealnywsypialni #panidealny #powieść #oficynka #kulisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *