Idealny w kancelarii odc. 4

Dzisiejszy wpis miałam poświęcić tematowi restrukturyzacji w korporacjach. Czyli procesowi, który nie ominął powieściowej Steerco, a także głównej bohaterki, która padła jego ofiarą. Niestety, nie potrafię. Sądziłam, że mam ten etap za sobą i mogę już swobodnie, bez emocji, o tym pisać, ale najwidoczniej jeszcze nie. Być może dlatego, że od ponad trzech lat nie uzyskałam konkretnej odpowiedzi, na konkretne pytanie, zadane konkretnej osobie. Nieważne zresztą. Napiszę, gdy będę gotowa, a póki co zapraszam na kilka ciekawostek o Norwegii, które z premedytacją wplotłam w fabułę powieści.

Norge
Fot. Anna Dolatowska

Ciekawostka pierwsza: łosoś norweski

Któż nie uznałby łososia za flagową rybę norweskich wód? Pewnie mało kto. Tymczasem, dla Norwegów łosoś nie jest ani wędkarską, ani kulinarną atrakcją. Zdecydowanie wyprzedza go dorsz. Łosoś stał się dla Norwegów towarem eksportowym i dlatego jest masowo hodowany w specjalnie w tym celu stworzonych basenach na fiordach. Forma tej hodowli wzbudza wiele kontrowersji, m.in. dlatego, że często są one bardzo przepełnione, co prowadzi do sytuacji, kiedy ryby zjadają własne odchody. W efekcie, mięso takich hodowlanych łososi może być naprawdę bardzo toksyczne. Poza tym, w tak gęstych skupiskach szybko rozprzestrzeniają się choroby i aby im zapobiec faszeruje się ryby antybiotykami. Oczywiście, nie wszyscy hodowcy stosują takie praktyki. W każdym razie czasy, kiedy można było złowić dzikiego łososia w Norwegii już dawno minęły. Co innego z dorszem i to dlatego właśnie ojciec Olafa poławiał dorsze, o które, swoją drogą, mocno rywalizował z sąsiadem 😉

Ciekawostka druga: Tesla

Być może sobie pomyśleliście, że Olaf jeździł Teslą, ponieważ jako świetnie zarabiający dyrektor w międzynarodowej korporacji mógł sobie pozwolić na samochód z górnej półki. Owszem, powodziło mu się całkiem nieźle, ale posiadanie Tesli dla Norwega to żaden przejaw burżuazji. Jest to naród bardzo ekologiczny i dlatego chyba najmocniej na świecie zakochał się w elektrycznych oraz hybrydowych pojazdach. Kiedy na naszych polskich ulicach pojawi się Tesla, to wszyscy inni uczestnicy ruchu odwracają za nią głowę i robią wielkie „WOW”. W Norwegii natomiast to widok powszechny. Mało tego, w Norwegii często można napotkać na wiele nieco bardziej nam znanych marek i modeli samochodów w hybrydowych wersjach.

O ile w Polsce często można zobaczyć głównie Toyoty z emblematem podświetlonym na niebiesko świadczącym o hybrydzie pod maską, to w Norge z taką poświatą ujrzymy również logo VW, Mazdy, Kia i innych. Tylko tam widziałam kilka Golfów w błękitnej otoczce, a w Polsce żadnego. A już Teslę za to, widuję od czasu do czasu na poznańskich szosach 😉

Ciekawostka trzecia: Veiholmen

Ta oto miejscowość pojawia się w powieści, jako oaza spokoju, do której udał się Olaf, by przemyśleć ważne sprawy. Zastanawiacie się pewnie, czy istnieje naprawdę. Otóż tak – jak najbardziej. Veiholmen to niewielka wioska rybacka położona w północnej części archipelagu malutkich wysepek w gminie Smøla należącej do regionu Møre og Romsdal. A nieco bardziej globalnie – jest mniej więcej w połowie drogi między Molde a Trondheim, w prawie środkowej części kraju. Co tam jest? Ano właściwie jedna droga, jeden pomnik żony rybaka, jeden sklep (no może ze dwa…) i latarnia morska. Czyli nic, jak tylko idealne miejsce na odskocznię od korpożycia! 😉

To na razie tyle, aczkolwiek było tych norweskich motywów nieco więcej. Na pozostałe oraz na zmierzenie się z tematem restrukturyzacji, zapraszam do śledzenia kancelarii w każdy pierwszy czwartek tygodnia 😛 Dziękuję za uwagę i do kolejnego czwartku!

#idealnywkancelarii #powieść #panidealny #oficynka #kulisy #ciekawostki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *