2018 – Epilog

Koniec roku, wszyscy życzą sobie szczęścia w kolejnym oraz podsumowują miniony. Nie będę hipsterem, jak przy okazji świąt bożonarodzeniowych i tym razem wskoczę w mainstreamowy potok.

To był dla mnie rok pełen zaskoczeń, nowych wyzwań oraz przede wszystkim – trudnych rozmów, jeszcze trudniejszych decyzji i przebudzenia. Był to rok nieidealny choć był rokiem „Idealnego”.

Bez wątpienia premiera mojej pierwszej powieści była największym i najważniejszym wydarzeniem – nie tylko w tym roku, a także i w życiu. Z całą pewnością postawię sobie tę kasetę obok innych, równie spektakularnych, jak ukończenie studiów, urodzenie dziecka, znalezienie wymarzonej pracy albo podróż do najwspanialszego kraju na świecie.

„Pan idealny” stał się w tej chwili najważniejszym mężczyzną w moim życiu. To nie tylko powieść. To nie tylko fikcja ani upust ciężkich emocji. To przełom, na który tak bardzo czekałam. Dzięki niemu spojrzałam szerzej na wszystko, co mnie otacza. Na świat, w którym żyję. To dziwne uczucie, bo mając trzydzieści lat mam wrażenie, jakbym dopiero się urodziła. Jakbym dopiero zaczęła zauważać to, co było bardzo wyraźne i niezwykle istotne. Jakby dopiero do mych uszu zaczęły dochodzić słowa i dźwięki, które padały cały czas, ale nie docierały. Zupełnie, jakbym była dotąd zamknięta w jakimś ciasnym kokonie.

Udało mi się przez niego przebić. Co prawda, ledwo wysunęłam na powierzchnię dłoń i czubek głowy, ale to już jest jakiś początek. Przede mną jeszcze dużo pracy, by wydostać się na dobre i nabrać powietrza.

Decyzje zapadały, a więc pozostaje tylko iść dalej. Skrupulatnie, konsekwentnie i z mocno zaciśniętymi zębami, bo wiem, że będzie bolało. Wiem też, że żadna inna droga nie jest lepsza ani chociaż równie zła.

Umarła Izabella, narodziła się Anna.

Życzę Wam drodzy Czytelnicy byście w Nowym Roku odnaleźli swoją drogę, jeśli dotąd jej nie znaleźliście. Życzę, abyście nie bali się marzyć i odważanie, choć cierpliwie i małymi krokami do tych marzeń dążyli. Nie bójcie się zmian ani trudnych i być może czasem ryzykownych decyzji. Ufajcie swojej intuicji, bo ona zna Was najlepiej. Życzę Wam siły, wytrwałości oraz wiary w siebie. Zawalczcie o ten rok, by był lepszy od mijającego.

A zagrzewając Was, jak i siebie, do tej walki odsyłam do takowej oto pieśni:


I kiedy będzie już po wszystkim, by móc powiedzieć:

We survived the thunder
and escape the hunger
and sometimes I wonder
how we got through…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *